KTO RANO WSTAJE, TEMU PAN BÓG DAJE… ALE CO?

Ludzie sukcesu wstają wcześnie rano. Tak zakładam 🙂 Wśród tych, których poznałam osobiście – same ranne ptaszki. Chodzi oczywiście o samodyscyplinę, która jest determinantą sukcesu. Wstaję wcześnie rano, bo tak sobie postanowiłem. Nie piję alkoholu, bo tak sobie postanowiłem. Nie jem słodyczy, bo tak sobie postanowiłem. Odnoszę sukcesy, bo tak sobie postanowiłem. Proste, prawda?

Można na sprawę spojrzeć z innej strony. Czasami wyłączam budzik rano, mimo że inaczej sobie postanowiłem. Czasami podjadam słodycze i popijam alkohol, mimo że obiecałem, że tego robić nie będę. Czasami odniosę jakiś sukces, ale przeważnie mi nie wychodzi, bo nie mam determinacji, żeby robić to – co sobie postanowiłem.

Jestem zwolennikiem teorii, że wszystko co nas spotyka wynika z tego, co wcześniej robiliśmy. Inaczej prawo przyczynowo – skutkowe albo karma – nazewnictwo jest tutaj akurat najmniej istotne.

A co możemy zyskać wstając skoro świt? Wiele. Ja dostaję od życia kilka godzin extra na inicjatywę własną. O świecie można wyczuć taki wewnętrzny i zewnętrzny spokój. Nie muszę się spieszyć. Zaginam czasoprzestrzeń. Książki chłonę trzy razy szybciej, kawę piję trzy razy wolniej.
Większość moich pomysłów narodziło się właśnie o świcie. Wypoczęty umysł to umysł kreatywny, więc warto to wykorzystać. Pamiętam czasy, gdy wstawałam o piątej rano tylko po to, aby odpalić komputer i pisać pracę licencjacką. Jaki efekt? Kilka stron napisanych lekkim piórem w ciągu dwóch godzin. A psychicznie – brak przemęczenia, satysfakcja…. 🙂
Inna kwestia to przyzwyczajenia. Kiedyś myślałam, że jestem sową i taką wersję wmawiałam sobie dla własnej wygody. Może i byłam sową, ale od kiedy zaczęłam żyć trybem skowronka, życie jest bardziej spoko.

Ps. Słyszałam, że bardzo dobra metoda na szybkie wstanie z łóżka to wyskoczyć z niego tuż po przebudzeniu i pełnym energii głosem krzyknąć „Wow, ja żyję!” 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.