Ślub i wesele – jak się przygotować i nie zwariować?

Ślub mam już za sobą. Wielka szkoda, bo chętnie przeżyłabym go jeszcze raz. Bazując na doświadczeniu (póki co jednorazowym :)), stworzyłam subiektywną listę najważniejszych rzeczy, o jakich powinnyśmy pamiętać w ferworze ślubnych przygotowań. Ważniejszych niż suknia, buty czy orkiestra. 

ROK PRZED:
1. Daj sobie czas
Warto dać sobie czas. Nie działaj „na wariata”. Ja przygotowania zaczęłam rok wcześniej, od wyboru daty ślubu, rezerwacji kościoła i sali. Według niektórych przyszłych panien młodych, zaczęłam dość późno (najlepsi fotografowie, operatorzy i zespoły muzyczne mają terminy pozajmowane na dwa lata wstecz, więc jeżeli mamy upatrzonego kogoś, kto jest rozchwytywany, to faktycznie lepiej zacząć organizacje wcześniej). Mi starczył rok. Suknię rezerwowałam pół roku przed ślubem. Ostatnie trzy miesiące to był czas na sprawy kosmetyczne, czyli poszukiwanie butów, dekoracji, bukietu czy ustalanie menu. Tydzień przed na spokojnie szyłam etolę i poszukiwałam wianka. Ze wszystkim zdążyłam. Moim zdaniem, 365 dni w zupełności wystarczy, aby na spokojnie, bez nerwów zorganizować ślub i wesele.
2. Wybierz dobrego pomocnika
Oczywiście zaufanego. Ja wybrałam mamę. Towarzyszyła mi od początku do końca. Razem wybierałyśmy suknię, buty, makijażystkę, zaproszenia, tort. Ustalałyśmy rozsadzenie gości, dekoracje sali, kolor butów i paznokci. Była niezastąpiona w tych wszystkich kobiecych sprawach. Mąż z kolei ogarniał sprawy techniczne. Wybierał m.in. fotografa, operatora, wodzireja, rozstawienie stołów na sali, samochód i oczywiście… testował menu 🙂 Najważniejszy jest dobry podział zadań! Bez dobrych pomocników byłabym biegającą w popłochu przyszłą panną młodą.
3. Stwórz organizer
U mnie był to zwyczajny różowy zeszyt z usztywnianą okładką. Bez niego szybko pogubiłabym nie tylko cenne myśli, ale również wszelkie daty i umowy. Co prawda w zeszycie panuje artystyczny nieład, ale przynajmniej wszystko jest w jednym miejscu. Pozostał jako cenna pamiątka, do której chętnie zajrzę po latach.  Bez zeszytu ani rusz!
DZIEŃ PRZED:
 
4. Wyśpij się
No cóż, ja się nie wyspałam. Była jeszcze masa spraw do sprawdzenia, więc położyłam się około pierwszej w nocy. Później tętniłam emocjami, co skutecznie nie pozwalało mi zasnąć. Od ósmej rano miałam już zaplanowanych masę zadań, więc nie było mowy o słodkim spaniu do dziewiątej. Dobry makijaż zrobił swoje i nie było widać moich zmęczonych oczu, a adrenalina pozwoliła na zabawę do piątej nad ranem, ale… pamiętam, że byłam półprzytomna podczas ostatnich przygotowań, a to naprawdę skutecznie opóźnia działania. Noc przed lepiej odłożyć wszystkie sprawy organizacyjne na bok (i tak już nic nie zmienisz), wypić melisę, poczytać relaksującą książkę i położyć się spać o rozsądnej godzinie.
W DNIU ŚLUBU:
 
5. Wyluzuj i baw się dobrze
Bez tego ani rusz. Możesz mieć wszystko idealnie zaplanowane, ale są rzeczy, których nie przewidzisz. Deszcz, czerwone wino rozlane na suknie przy obiedzie czy spotkanie tortu z podłogą. U mnie też było kilka drobnych wpadek (np. grubo spóźniona fryzjerka, porwana suknia od obcasów, rozpadająca się wiązanka i wianek, który na pięć minut przed ślubem przerabiałam, bo wyglądał baaaardzo źle). Wszystkie te wpadki przyjęłam z uśmiechem na ustach i na głos powtarzałam „spokojnie, to tylko ślub, nic wielkiego”. Dzięki takiemu podejściu, bawiłam się do piątej nad ranem, jak na najlepszej imprezie w moim życiu.
fot. Hardworkstudio
Suknia: Anna Kara model Valentine

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.