Czy weganie to świry?

Wariaty jakieś. Przecież wszyscy od lat jedzą mięso i piją mleko. Rewolucje żywnościową nam robią, głupki jedne. I Albert Einstein. On też był głupkiem. Tak samo jak Leonardo da Vinci.

Od kilku dobrych lat próbuję przejść na wegetarianizm. Udało mi się w 90 proc., ponieważ od czasu do czasu skubnę mięsko podczas różnych uroczystości. Trochę z grzeczności i trochę z braku laku, bo chociaż coraz częściej podaje się alternatywę dla wegetarian, to wciąż jest dość uboga. Niby świadomość tematu wzrasta, a wciąż w odpowiedzi na pytanie o pozycje wegetariańskie w menu słyszę – mamy rybę. Olaboga!

Ps. Uwielbiał łososia norweskiego, dlatego nie uważam się za 100 proc. wegetariankę. Niemniej, wege-filozofię uważam za całkiem racjonalną 🙂
Moja niechęć do mięsa rodziła się stopniowo. W 2001 roku odstawiłam salami. Tuż po premierze filmu Shrek. Kilka miesięcy później obejrzałam film, który prezentował bestialskie traktowanie zwierząt w rzeźniach masowych. Momentalnie przestało mi smakować mięso zamknięte w plastikowych opakowaniach. Wszelkie szynki, parówki, kiełbaski czy mortadele (jako dziecko uwielbiałam tę ostatnią pozycję). Zaczęłam głosić hasła, że od dziś będę konsumować warzywa, a mięso sporadycznie, ale TYLKO ze sprawdzonych i regionalnych hodowli, prosto od rzeźnika.

Leonardo da Vinci: Od wczesnych lat życia wyrzekłem się jadania mięsa. Przyjdzie czas, gdy ludzie tacy jak ja będą patrzeć na mordercę zwierząt tak samo jak teraz patrzą na mordercę ludzi.

Co jednak mogła zrobić piętnastoletnia dziewczynka, której dochody oscylowały w granicach 50 zł miesięcznie? Musiałam jeść to, co mi podawali. Miałam to szczęście, że moi rodzice jako świadomi konsumenci rzadko kupowali mięso w supermarketach. Jadłam więc, chociaż pamiętam, że mocno wybrzydzałam.

Podczas tego wybrzydzania moja niechęć do mięsa rosła. Powoli zaczęłam dostrzegać, że zupełnie go nie potrzebuję. Bez mięsa czuję się lżej, zdrowiej i mam więcej energii. Może to placebo, ale gdy tylko zjem kawałek kurczaka, zraza czy schabowego na drugi dzień czuję się opuchnięta i osłabiona.

Albert Einstain: Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem. 

Następstwem wegetarianizmu często jest weganizm, czyli rezygnacja z produktów pochodzenia zwierzęcego (jajka, mleko, jogurty, sery, miód, futra, skóry, wełna, jedwab, produkty testowane na zwierzętach). Droga od wegetarianizmu do weganizmu jest zazwyczaj spokojna i naturalna. Tak było również ze mną. Stopniowo odstawiłam jajka. Do mleka czasami wracam, ponieważ nie wyobrażam sobie czarnej kawy. Gdy mogę, zastępuję je ryżowym, sojowym i kokosowym (UWAGA: większość produktów dostępnych w klepach to czysta chemia). Zainteresowały mnie również kosmetyki wegańskie. Mój absolutny faworyt to linia kosmetyków do włosów od Kevina Murphy’ego. Włosy prezentują się po nich obłędnie!

MobyPod względem intelektualnym ludzie i zwierzęta mogą się różnić, ale jest oczywiste, że zwierzęta mają bogate życie emocjonalne, czują radość i ból. Bardzo prosto ludziom zapomnieć o prostej zależności pomiędzy hamburgerem a krową, z której on pochodzi.

A teraz najważniejsza kwestia – czy wegetarianizm/ weganizm jest dobry dla naszego organizmu? Nie wiem. Nauczona jestem, że współcześnie nie można ufać żadnej ze stron. Nie studiowałam medycyny, aby polemizować ze specjalistami, ale jak działa przemysł – każdy widzi. Nie wiem czy weganizm to nie kolejna moda, której celem jest „wycyckać” naiwnego klienta. Podobnie jak z promowaniem mleka (pij mleko, będziesz wielki), które dzisiaj ocenia się jako szkodliwe dla organizmu. Chociaż nie jestem dietetykiem, bez problemu mogę wymienić plusy i minusy diety wegańskiej, które zauważyłam na sobie:

+

Lepsze samopoczucie (lepiej się czuję i prawie w ogóle nie choruję)
Wypoczęta i zdrowa cera
Unormowany cukier
Dobra morfologia krwi
Większa świadomość konsumencka (m.in. czytanie etykiet na produktach)

Napady głodu (przy nieodpowiednio zbilansowanej diecie)
Mniej oszczędności w portfelu (nie uważam, żeby produkty wegańskie były droższe. Moim zdaniem to mit. Warzywa są tańsze niż mięso. Myślę jednak, że weganie świadomie urozmaicają swoją dietę, kupując również droższe zamienniki produktów zwierzęcych. Jestem zdania, że weganie smakują świat mocniej, więc… łatwo się zapędzić i wydać mały mająteczek w spożywczaku :))
Uroczystości rodzinne (wszechobecne mięso, a jedyną alternatywą jest surówka z marchewki 😀 )
Komentarze znajomych

Ostatni minus to właściwie nie minus. Minusem jest konieczność wiecznego tłumaczenia się, dlaczego nie jem mięsa czy zadawanie pytań mojemu mężowi – jak radzi sobie z żoną, która nie przyrządzi mi schabowego (czasami przyrządzam!) Ciekawe dlaczego mnie nikt nie zapyta, jak radzić sobie z mężem mięsożercą? 🙂

Niepytana odpowiem. Szacunek jest kluczem. Bez względu na poglądy polityczne, stosunek do imigrantów czy dietę, którą prowadzimy. Bez szacunku nie ma rozwoju ani pola do jakiejkolwiek dyskusji. Sprawdza się to w pracy, wśród znajomych, w małżeństwie, w rodzinie i na przystanku tramwajowym.

Dlatego więc – żyjmy i dajmy żyć innym.

3 komentarze

  • Partyzantka

    Cześć, bardzo fajny temat! Wiesz co, myślę, że weganie są oceniani jako świry przez szopkę, którą wokół siebie tworzy to środowisko. Chęć szokowania ludzi, narzucanie im (często w wręcz chamski sposób) swoich poglądów, obelgi rzucane w stronę „mięsożerców” – to nie jest fajne, a niestety weganie kojarzą się jako dość agresywnie forsująca swoje poglądy grupa społeczna.

    Ja również skłaniam się ku wegetarianizmowi. Na razie trochę brak mi czasu i pomysłów, ale kiedy mogę – wolę opcję wegetariańską. Z jajek nie zrezygnuję, bo jem tylko te ze wsi, z mleka – nie ma opcji, bo za bardzo je uwielbiam (jem płatki z mlekiem niemal codziennie ;)), a z miodu tym bardziej nie. Za to staram się uważać na kosmetyki, które kupuję – kieruję się zasadą, że im mniej tym lepiej.

    Tak więc – nie uważam, że wegetarianie/weganie to świry. Uważam, że ograniczenie spożywania mięsa jest zdrowsze i bardzo potrzebne naszej planecie. Ale – nie potrzebujemy wegan, którzy są po prostu agresywni wobec osób jedzących mięso.

    Pozdrawiam 🙂

    • happylifestyle

      Masz rację, ale nie wrzucałabym wszystkich do jednego worka. Nie każdy wegetarianin czy weganin będzie zacięcie bronił swoich poglądów. Większość których znam w spokoju przygotowuje swoje posiłki, szanując również tych mięsożernych. O dziwo, cześciej spotykam się z negatywną reakcją ze strony mięsożerców. Myślę, że inność zawsze będzie tematem dyskusji, a jeszcze kilka lat temu wegetarianizm był dziwnym zjawiskiem „z zachodu”. Dzisiaj jest tak powszechny, że już chyba nikt nie reaguje zdziwieniem na stwierdzenie „nie jem mięsa”. Nie jestem w 100 proc. wegetarianką, więc stroję trochę po jednej, a trochę po drugiej stronie barykady 🙂 Bardzo dziękuję Ci za ten komentarz :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.