Maltańczyk w podróży – zwiedzamy Toskanię

Chciałbyś zabrać swojego psa na wakacje, ale się boisz? Ja też miałam obawy, ale już wiem, że nie taki diabeł straszny… to tylko niewinny, puchaty diabełek 🙂

Zacznijmy od tego, że mój pies jest mały (raptem 2,7 kilograma razem z obrożą, smyczą i z długim futrem). Mały pies jest „kompaktowy”, zawsze można wziąć go na ręce, a ostatecznie… schować do torebki (nie lubię tego, ale cóż… czasami taka opcja jest naprawdę przydatna). W restauracji czy pubie, małego psa weźmiesz na kolana, w zatłoczonym mieście możesz nosić go bez prawdopodobieństwa łupnięcia w krzyżu, a gdy zdarzy mu się mała higieniczna wpadka, uprzątniesz ją w moment bez problemu. Duży pies to na pewno większy problem, ale jestem pewna, że i z takim można podróżować. Moje rady dotyczą jednak małych psów, bo z większymi nie mam doświadczenia.

Ok, więc zaczynajmy…

Podróżowanie z psem – o czym nie możesz zapomnieć?

Tak, tak… to Plac świętego Marka w Wenecji. Nawadniamy się 🙂

Podróż do Włoch z małym psem. Jak się przygotować?

Niezależnie do jakiego państwa jedziesz, najpierw sprawdź w Internecie aktualne przepisy dotyczące przewozu zwierząt. W niektórych krajach są bardziej restrykcyjne, w innych mniej. Czasami na granicy kontrolują, innym razem nie. Mnie nikt nie kontrolował, ale przynajmniej nie musiałam się niczego obawiać, bo wiedziałam, że jestem perfekcyjnie przygotowana. Spałam więc spokojnie, czasami nawet nie zauważając momentu, w którym przekroczyliśmy granicę.

O tym na pewno nie możesz zapomnieć…

  • Paszport – wyrobisz go w wybranych klinikach weterynaryjnych w każdym mieście. Wystarczy umówić się na wizytę, zabrać ze sobą psa, mieć książeczkę zdrowia z aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie oraz odrobaczeniami i Voilà! Paszport to koszt około 100 zł.
  • Aktualne szczepienie przeciwko wściekliźnie – absolutny must have od razu po paszporcie.
  • Aktualne odrobaczenie – na miesiąc przed wyjazdem oraz – UWAGA – niektóre państwa wymagają odrobaczenia na dzień przed wyjazdem. Sprawdź przepisy oraz skonsultuj to ze swoim weterynarzem. Zaskoczyło mnie, że niektóre kraje wymagają konkretnych nazw tabletek, więc specyfik jaki podajesz pupilowi może mieć znaczenie!
  • Dobry stan zdrowia na dzień przed wyjazdem – tak, tak. Dzień przed wyjazdem to nie jest dobry termin na COKOLWIEK, a Ty musisz znaleźć czas, aby odwiedzić jeszcze weterynarza. No cóż, takie przepisy. W paszporcie musi być adnotacja, że pies został przebadany, odrobaczony i że jest całkowicie zdrowy.
  • Smycz oraz kaganiec – o ile smycz jest całkiem oczywista, kaganiec już niekoniecznie. Ileż ja się musiałam nachodzić, aby go znaleźć w rozmiarze XS. Nie musisz pieskowi zakładać kagańca podczas podróży, ale warto mieć go zawsze przy sobie. Gdy podróżujesz komunikacją miejską bez kagańca, możesz dostać mandat. W euro mogłoby trochę zaboleć 🙂 W praktyce jednak, nikt mnie nigdy nie kontrolował.
  • Pasy samochodowe / transporter – kwestia bezpieczeństwa. Ja zainwestowałam w szelki z wpięciem do pasów i to był najlepszy wybór. Pies wówczas ma swobodę ruchów, a jednocześnie jest chroniony podczas gwałtowanego hamowania.
  • Woda i miseczka zawsze przy sobie – my we Włoszech dużo spacerowaliśmy, więc pieskowi często chciało się pić. To niby oczywiste, ale warto przypomnieć.

Jeżeli zastanawiasz się czy Włochy to dobry kraj, aby podróżować z psem, odpowiadam – TAK! Włosi kochają psy. Większość restauracji i pubów akceptuje zwierzęta. Nie mieliśmy również problemu, aby znaleźć nocleg, gdzie wpuszczą nas z czworonogiem. Psa zabraliśmy ze sobą nawet do Pizy, Florencji i Wenecji. Wyobrażacie sobie ilość turystów w tych miejscach? Tam jest tak tłoczno, że szpilki nie wciśniesz, a pies odnalazł się bez problemu. Gdy ilość ludzi na metr kwadratowy przekraczała już wszelkie możliwe normy, brałam psa na ręce. 90% czasu chodził jednak sam. Da się? Da się! 🙂

Czy psu się podobało?

Nie wiem 🙂 Miała jedzenie, picie, dużo ruchu i mnie przy sobie. Chyba nie było więc aż tak źle. Poznała różne rodzaje chodników, zasmakowała toskańskiego słońca i deszczu oraz została wymiziana przez ludzi z różnych kultur. Głaskali ją Włosi, Japończycy, Francuzi i Polacy. Podróż samochodem natomiast przespała praktycznie w całości.

Czy warto zabierać psa na wakacje?

Zależy. Pies raczej nie będzie wdzięczny za to, że dzięki Tobie zobaczył kawałek świata. Jeżeli jednak nie masz możliwości, aby zostawić go na dłużej, a podróżujesz samochodem – warto. Ani przez minutę nie umęczyłam się obecnością psa. Wręcz przeciwnie – dawał mi i moim współtowarzyszom podróży wiele radości.

Mamy więcej wspomnień, o jakieś 2,7 kilograma… 🙂

… i weneckie labirynty.

 

 

 

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.