Kobieta w biznesie – czy własna firma to koszmar?

Czy mówił ktoś Tobie, że jedyna słuszna droga to praca na etat? Uwierzyłaś mu? Ja kiedyś też wierzyłam, a dzisiaj prowadzę własny biznes. Czy żałuję? 

Dzwoni budzik, godzina 6 rano. Jeszcze do końca nie wiesz, co się dzieje. Przebudzasz się. Otwierasz jedno oko. Potem drugie.

O nie… jeszcze tylko pięć minut.

Znasz to uczucie?

Później szybki prysznic, spacer z psem, poranna kawa w biegu, naprędce zrobione śniadanie. I voilà! Biegniesz do pracy. I daj boże, żebyś tę robotę lubiła, żeby szef był w porządku, a team był zgraną i fajną paczką. Wtedy jesteś szczęściarą i praca na etacie może być całkiem przyjemna. A co, jeżeli praca jest koszmarna, szef to despota, a w teamie nie znalazłaś ani jednej pokrewnej duszy? No cóż, wtedy 8 godzin dziennie, 5 dni w tygodniu, przez resztę twojego życia wydaje się być małym koszmarem.

Wiesz, że możesz to zmienić?

Banał, prawda? Podobno…

Jak chcesz, szukasz sposobu, a jak nie chcesz, szukasz powodu.

Może i banalne, ale nikt mi nie powie, że nie jest prawdziwe. W swoim życiu odnajdujemy masę powodów, usprawiedliwiających, dlaczego czegoś nie zrobimy. Wystarczy, że zmienisz sposób myślenia i gdy tylko twój umysł zacznie generować powody, zmień je na sposoby. Nie będzie łatwo, oj nie. Z biegiem czasu jednak zauważysz, że przychodzi ci to automatycznie.

Początki zawsze są trudne. Czasami trudne sa również środki i zakończenia, ale czy nie warto podjąć tego ryzyka?

Jak to było u mnie?

Pracę zawodową zaczęłam w wieku 16 lat. Roznosiłam ulotki. Później pracowałam jako hostessa. Od razu po Maturze wyjechałam na 2-miesięczną wyprawę do Londynu. To właśnie tam poznałam smak prawdziwej harówki, ponieważ dzień w dzień, od świtu do nocy sprzątałam hotelowe pokoje. Później zatrudniłam się jako sprzedawca w salonie z akcesoriami do włosów, gdzie przez pewien czas byłam nawet kierownikiem. Na studiach pracowałam również jako: pani z call center, animatorka urodzin dla dzieci, animatorka wydarzeń dla dorosłych, instruktor w parku linowym oraz jako redaktorka lokalnego portalu regionalnego. O stażach już nie wspomnę, bo było ich sporo. Z perspektywy czasu jestem bardzo zadowolona z tak bogatego portfolio, bo nabyłam wiele umiejętności, z różnych dziedzin.

Pierwsza poważna praca przyszła od razu po studiach. A później druga, równie poważna. Nie będę wdawać się w szczegóły, ale obie ścieżki były bardzo intrygujące, zgodne z moim profilem zawodowym. I chociaż było naprawdę dobrze, coś mi nie dawało spokoju.

Podskórnie czułam, że chcę prowadzić własną firmę.

Czy się bałam? No pewnie! Całe życie byłam humanistką. I chociaż moja firma miała w domyśle zajmować się sprawami kreatywnymi, wiedziałam, że nie będzie mnie stać na to, aby zatrudnić np. księgową. Wszelkie sprawy formalne, takie jak: napisanie biznesplanu, wystawianie faktur czy płacenie podatków musiałam wziąć na swoje barki. Nie było łatwo, ale dzisiaj, po niemal dwóch latach prowadzenia firmy już wiem, co z czym się je. Czasami wciąż się gubię, ale podejrzewam, że Alfą i Omegą w tym zakresie nie będę nawet po 15 latach w biznesie. Mam do tego dystans i sama śmieję się ze swoich wpadek.

Jakie były moje początki?

Bardzo trudne. Zrobiłam coś, czego nie polecam nikomu. Rzuciłam się na głęboką wodę. Nie zapewniłam sobie buforu bezpieczeństwa, w postaci stałej i regularnej pracy. Rzuciłam wszystko i z dnia na dzień zaczęłam prowadzić działalność. Ogrom mojego stresu podkreśla chociażby fakt, że w pierwszym miesiącu prowadzenia działalności nie zarobiłam nawet na ZUS 🙂 Z każdym następnym miesiącem było jednak lepiej.

Jakie są zalety prowadzenia własnej działalności?

My tu o minusach, a przecież, gdyby nie było żadnych plusów to nikt nie chciałby jej prowadzić 🙂

Oto moja lista plusów, na dzień dzisiejszy:

  • wolność – ogrom poczucia wolności, jakie daje firma jest nie do opisania. To Ty decydujesz, kiedy zaczniesz i skończysz projekt. Oczywiście, masz nad sobą klienta, którego nie chcesz zawieść, więc robisz wszystko, żeby nie przekroczyć deadline’u. Ale nikt nie zabroni wyjść na kawę z przyjaciółką o 12.00 albo na dłuższy spacer z psem.
  • nienormowane godziny pracy – w mojej poprzedniej pracy zawodowej, możliwość samodzielnego ustalania godzin pracy była zawsze ogromną zaletą. Ciężko utrzymać wysoki poziom kreatywności, od ósmej do szesnastej każdego dnia. We własnej firmie, sam narzucasz sobie pewne zasady. Mi najlepiej pracuje się od 6.00 do 12.00, a później dopiero po 16.00. W tym czasie powstają moje najlepsze projekty.
  • możliwość rozwoju – owszem, na etacie też jest ścieżka kariery i są możliwości awansu. Tego nie neguję. We własnej firmie, sam decydujesz o własnym rozwoju. Sam wyznaczasz kierunki. Masz znacznie więcej możliwości niż na etacie. I tylko od Ciebie zależy, czy odpowiednio je wykorzystasz.
  • poczucie, że rozwijasz coś swojego – nieocenione! Uwielbiam tę świadomość, że wszystkie wzloty i upadki są spowodowane – sytuacją na rynku to jedno, ale przede wszystkim – moim podejściem.
  • hartowanie charakteru – od kiedy mam firmę, moja pewność siebie wzrosła o 300%. I nie dlatego, że cieszę się jak głupi do sera, że jestem przedsiębiorcą. Jako jedno-osobówka musiałam zmierzyć się z wieloma kłodami, rzuconymi mi pod nogi. Czasami się potknęłam, ale jeszcze nie upadłam. Dzisiaj wiem, że z wieloma sprawami jestem w stanie sobie poradzić. Własna firma konkretnie mnie wzmocniła.
Na własnej działalności pracujesz gdzie chcesz i kiedy chcesz. Nie zawsze z uśmiechem na ustach, ale zawsze z laptopem u boku. Bądź na to gotowa! :)
Na własnej działalności pracujesz gdzie chcesz i kiedy chcesz. Nie zawsze z uśmiechem na ustach, ale zawsze z laptopem u boku. Bądź na to gotowa! 🙂

Jakie sa wady prowadzenia własnej działalności? (bo są, oj są)

  • nieprzewidywalność – przynajmniej w początkowych latach. O ile nie masz kontraktów i stałych zleceń, nigdy nie wiesz, ile w danym miesiącu zarobisz. Raz możesz być na górze, a raz na dole. Dlatego tak ważna jest umiejętność gospodarowania zarobionymi pieniędzmi. Zarobisz 10 tys. zł na raz? Super! Możesz za to pojechać na fajne wakacje, ale lepiej oszczędzić na „czarną godzinę”. Takie uroki bycia jednoosobową działalnością.  Z tym wiąże się następny punkt, czyli…
  • stres – jak nie jesteś odporna psychicznie, lepiej nie bierz tego na siebie. Ja mam dość grubą skórę, a mimo wszystko bywam zestresowana. Np. gdy klienci nie płacą na czas, a trzeba opłacić ZUS i rachunki, albo gdy musisz odprowadzić niemały podatek, a w tym miesiącu akurat pada ci skrzynia biegów w samochodzie.
  • praca w okrutnych godzinach – niby możesz dysponować czasem, według własnych potrzeb, ale deadline to deadline. Nie ukończyłaś projektu za dnia, więc musisz pracować w nocy. To nic, że powieki odmawiają posłuszeństwa. Projekt trzeba skończyć na czas. Z tym bywa czasami ciężko, ponieważ…
  • brak „chorobowego” – no nie ma! Musisz skończyć projekt na jutro, a masz potworny ból głowy? Jeżeli klient będzie wspaniałomyślny, może dostaniesz dodatkowy dzień lub dwa, ale zazwyczaj i tak musisz zrobić swoją pracę. Zdarzyło mi się pracować podczas okrutnej migreny, z gorączką, po ekstrakcji ósemki, gdy płakałam z bólu oraz… z pozszywaną i zabandażowaną ręką, gdy przypadkowo upadłam na szybę.
  • dużo na głowie – tak, firma jest nieprzewidywalna i nigdy nie wiesz, ile zarobisz w następnym miesiącu, ale naprawdę nie warto brać sobie na głowę zadań, których nie masz gdzie upchnąć w terminarzu. Musiałam się tego nauczyć i zajęło mi to ponad rok. Niestety, do dzisiaj zdarzają mi się sytuację, że np. ktoś odwoła zaplanowany wywiad (świadczę m.in. usługi dziennikarskie) i trzeba go przełożyć na następny dzień,  który jest już dobrze zaplanowany. Takie uroki. Czasami masz tak dużo na głowie, że nie wiesz, za co się zabrać, żeby nie eksplodować. Innym razem masz dzień wolny.
Płynność finansowa jest bardzo ważna. Musisz nauczyć się, jak planować wydatki wprzód. Inaczej możesz zostać gołym przedsiębiorcą, z debetem na koncie 🙂

Czy żałuję?

Nie żałuję, chociaż zdarza się, że tęsknię za spokojną, regularną pracą. Prowadzenie firmy wymaga zaangażowania 24/7. Ktoś kiedyś powiedział (jest mi bardzo przykro, ale nie pamiętam nazwiska):

Prowadzenie własnej firmy angażuje Ciebie na 100 proc. Gdy jesz obiad z rodziną, musisz dostawić jedno puste krzesło. To krzesło dla Twojej firmy. Ona już zawsze będzie z Tobą.

A Ty, droga czytelniczko – prowadzisz/prowadziłaś własną firmę? A może zastanawiasz się nad tym? Jakie są Twoje doświadczenia?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.