A Ty, na ile procent żyjesz? 20, 50 czy 100?

Kiedyś żyłam na 40%. Dzisiaj, staram się to życie wyciskać jak cytrynę i myślę, że zwiększyłam swoje udziały do 70%. Wciąż jednak sporo przede mną do zrobienia. Bo, żeby fajnie żyć, trzeba nad tym pracować. Jak przestać się martwić i żyć na 100%? Czy tak się w ogóle da?

1. Przestań rozważać wszystkie „za” i „przeciw”

Bo i po co? Można mielić każdą sytuację w kółko. Można zastanawiać się, czy warto czy nie warto. Można też po prostu spróbować i przekonać się na własnej skórze. Jeżeli nikogo tym nie skrzywdzimy i nie jest to niezgodne z naszymi zasadami moralnymi – zawsze warto.

2. Pracuj ciężko

Myślisz, że fajnie byłoby mieć dużo pieniędzy i leżeć całymi dniami na kanapie? 🙂 Pewnie, że fajnie by było, ale szybko by się znudziło. Zauważ, że ludzie bogaci nieustannie coś robią. A to zakładają nowe biznesy, żeby pomnażać kapitał, a to wspierają jakąś akcję charytatywną, wymyślają nową kolekcję perfum, jadą na misję albo zaczynają śpiewać. Lenistwo nie służy nikomu, a już na pewno nie powoduje, że czujesz się lepiej. Dobrze jest zachować proporcje – 20% leniucha na każde 80% pracusia.

3. Pozwól sobie na odpoczynek

Ciężka praca popłaca, ale nie da się harować od świtu do nocy. W końcu nasze bateryjki będą potrzebowały doładowania. Jeżeli dbamy o ten obszar i dajemy sobie od czasu do czasu pozwolenie na błogie lenistwo, nic nam nie grozi. Wystarczy jednak, że o tym zapomnimy (co mi się czasami zdarza) i nagle przyjdzie tydzień, w którym zarówno nasze ciało, jak i psychika odmówią posłuszeństwa. I oby był to tydzień, w którym nie masz żadnego deadline’u. Przeważnie masz ich jednak siedem. Po jednym na każdy dzień.  Dlatego pamiętaj o profilaktyce i gdy tylko możesz, zrób sobie przerwę.

4. Spędzaj czas aktywnie, ale od czasu do czasu poleż na kanapie, w kapciach, z ulubionym serialem

Słowo klucz, czyli – równowaga. Aby życie miało smak, raz na rower, raz na wznak 😀 jestem typem osoby, która jak już wsiąknie w ulubiony serial to ogląda wszystkie sezony NA RAZ. To brzydka cecha. Bardzo, bardzo, bardzo brzydka cecha. Podczas maratonu jeszcze jakoś się trzymam, ale tuż po czuję się fatalnie. Dlatego dzisiaj staram się do tego nie dopuszczać i seriale oglądam z głową. Maksymalnie po dwa, no, może po trzy odcinki 🙂 A w przerwach zabieram się za taniec, sprzątanie albo spacer z psem.

Jesteś ciekawy, jakie są moje ulubione seriale? Napisałam o tym tutaj.

5. Naucz się prawidłowo oddychać

Wiesz, że prawidłowe oddychanie ma wpływ na nasze zdrowie, a nawet na długość życia? Każdy z nas oddycha, ale zaskakujące jest to, że niewielu robi to prawidłowo. Nasze oddechy są krótkie i płytkie. A później tak wygląda całe nasze życie. Prawidłowy oddech jest pełny i powoduje powiększenie naszych brzuchów 🙂 . Powietrze wciągamy nosem, a wypuszczamy ustami. Warto od czasu do czasu potraktować takie oddychanie jako ćwiczenie rozluźniające.

 

6. Jedz zdrowo, nie do syta

Umiarkowanie w jedzeniu i piciu – już od zarania dziejów wiedzieli, że przejadanie się nie służy niczemu dobremu 🙂 Później, nasze babcie regularnie łamały tę zasadę, myśląc, że wyjdzie nam na zdrowie. Przypomnij sobie, jak się czujesz, gdy jesteś objedzona? Jesteś senna i jest Ci ciężko, prawda? Nie znoszę tego stanu. Lepiej wstać od stołu z lekkim uczuciem niedosytu. A, że zdrowo to wiadomo! Całe szczęście, że żyjemy w czasach, gdy zdrowie stało się modne. Warzywa już nie są „ble”. Jestem w szoku, jak wielu nastolatków prowadzi zdrowy styl życia. Za moich czasów Nutellę zjadało się łyżkami, a najlepszym obiadem były chipsy i oranżadka w proszku…:)

7. Sprzątaj regularnie / pozbywaj się niepotrzebnych rzeczy

W czystym otoczeniu żyje się lepiej i można swobodnie oddychać (patrz pkt 5.). Szkoda tylko, że bałagan zawsze robi się sam. Przedmioty cwaniacko przeskakują z jednego miejsca na drugie, gdy nikt nie patrzy. Kluczem jest regularne sprzątanie, np. 10 minut dziennie i jedno gruntowne, raz na tydzień. Sama się tego uczę. Warto również od czasu do czasu zrobić porządek w przedmiotach i oddać te, których nie używamy. Gromadzimy zdecydowanie zbyt wiele rzeczy, które nie są nam potrzebne i tylko zbierają kurz.

8. Zrób plan działania

Od kiedy odkryłam terminarz jestem szczęśliwszym człowiekiem. Musi być papierowy, nie lubię terminarzy elektronicznych. Mam go zawsze pod ręką i naprawdę ułatwia mi życie. Bez niego prawdopodobnie biegałabym w popłochu twierdząc, że na pewno o czymś zapomniałam i w życiu nie zdążę. Ponadto, gdy musze zmierzyć się ze szczególnie rozbudowanym zadaniem, biorę czystą kartkę papieru i rozrysowuję plan działania. To pomaga zebrać myśli i zredukować stres.

9. Pozwalaj sobie na spontaniczność

Nie wszystko można zaplanować (patrz pkt 8.). Czasami trzeba ten kalendarz zostawić w domu i wyjść na miasto. Albo nad morze, albo wyjechać na drugi koniec Polski. Spontanicznie, bez planowania. Bo chociaż terminarz niezaprzeczalnie życie ułatwia, najpiękniejsze są tylko CHWILE.

10. Pożegnaj destrukcyjne emocje

Negatywnym emocjom mówimy „pa-pa”. Myślmy o sobie i o ludziach dobrze, a tych, którzy o nas myślą źle, postawmy gdzieś z dala od nas. Niech sobie myślą o nas źle gdzie indziej. Nas to nie musi dotyczyć. Kiedyś przejmowałam się takimi osobami i traciłam na to cenną energię. Dzisiaj wiem, że dystans to sztuka, której można się nauczyć.

To tylko 10 punktów. Jestem pewna, że macie swoje własne sposoby na korzystania z życia w 100 proc. Chętnie je poznam i nauczę się czegoś nowego. Podzielcie się swoimi własnymi przemyśleniami w komentarzu 🙂

2 komentarze

  • Luiza

    Super wpis 😉 Staram się żyć zazwyczaj na 70%. Przeważnie planuję tylko tydzień, bo wyznaję zasadę żyć spontanicznie co jeszcze nie przyniosło mi złych efektów w życiu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.