To mi daje szczęście!

Jestem zdania, że szczęście pochodzi od rzeczy prostych. Im bardziej komplikujemy sobie życie, tym trudniej osiągnąć nam ten upragniony stan. Oto moje top 10 uszczęśliwiaczy. Stan na dzień dzisiejszy. 

Co daje mi szczęście?

1. Zapach lasu

Uwielbiam go! Moja koleżanka ze studiów, miłośniczka motoryzacji używała kiedyś perfum o zapachu palonej gumy. Gdybym znalazła flakon o zapachu lasu, najpewniej byłby już mój <3 Las pachnie obłędnie. A najlepiej wtedy, gdy jesteś sam. Ewentualnie z jedną bliską osobą. Albo z psem. Taki las pachnie najlepiej.

2.Kawa o poranku

Może być w moim ulubionym kubku. Albo w tekturowym. Albo w jakimkolwiek. Ważne, żeby w środku była aromatyczna, palona kawa. Nie jakaś tam rozpuszczalna mikstura kawopodobna. Musi być albo z ekspresu, albo z kawiarki. Taką kawę kocham. I dla takiej codziennie rano chce mi się wstawać z łóżka. A gdy połączę punkt drugi z punktem pierwszym to wychodzi połączenie idealne. Kawa z widokiem na las. Totalnie tak!

3.Kosmetyki naturalne

Oszalałam! Jeszcze pół roku temu moja kosmetyczka była pełna chemii. Ładnie pachnącej (tak przynajmniej wtedy myślałam), ale jednak chemii. Te słodkie, lepkie substancje wymieniam na naturalne bezzapachowce. Nie jestem jeszcze tak zaawansowana, żeby wymienić wszystko, ale zaczęłam zwracać uwagę na składy. Moja skóra kiedyś mi podziękuje. Szkoda, że zrozumiałam to tak późno…

4.Spacer z psem

Gdy miałam 14 lat, spacer z psem był dla mnie codziennym koszmarem. Modliłam się, żeby dzisiaj nie przypadła moja kolej. Spacer poranny był złem, popołudniowy małym dramatem, a wieczorny totalną traumą. Dojrzałam. Dzisiaj jestem wdzięczna mojemu psu za to, że daje mi pretekst, żeby pójść na spacer. Dzięki, Beza – jesteś wielka!

5.Gotowanie zdrowych potraw

Ja i gotowanie? Tak, polubiłam to! Ale tylko pod kilkoma warunkami – musi być pysznie, zdrowo i wegetariańsko. Żadne kotlety schabowe nie wchodzą w grę. Tylko rożne kombinacje roślinnych smaków są w stanie przyciągnąć mnie do „garów”. Ostatnio lubię to coraz bardziej i idzie mi coraz lepiej.

6.Sushi

Może być własnoręcznie robione, bo takie też ma swój urok, ale serce oddam za sushi zrobione przez sushimastera. No i kto by pomyślał, że ja, totalna przeciwniczka jedzenia ryb, która jeszcze kilka lat temu nie była w stanie znieść ich smaku i zapachu, dzisiaj wyjście na sushi uznaje za najlepszą randkę ever!

7.Dekorowanie mieszkania

Ubrania nie mają dla mnie już takiego znaczenia. Kupuję mniej, ale w lepszej jakości. Fioła mam natomiast na punkcie mieszkania. Dzisiaj szaleję na tym obszarze. Co za czasy nastały! A może to początek starości? 🙂

8. Porządek

Przedmioty w moim domu nie ułatwiają mi życia, bo same przenoszą się z miejsca na miejsce. Uczę się układać wszystko na bieżąco, bo porządek daje mi niesamowitą satysfakcję. Dopiero w czystej przestrzeni jestem w stanie dobrze wypocząć.

9. Kameralne spotkania z rodziną i przyjaciółmi

Kiedyś ważny był gwar. Musiało dużo się dziać. Bardziej ceniłam ilość niż jakość. Dzisiaj stawiam na najbliższą rodzinę i kilkoro przyjaciół. Wiadomo, od czasu do czasu lubię zaszaleć w większym gronie, ale tych chwil jest już znacznie mniej. Lubię ten spokój.

10. Minimalizm

Jestem gadżeciarą. Lubię kupować przedmioty. Od jakiegoś czasu robię jednak bardziej świadome zakupy. Dziesięć razy zastanowię się, czy aby na pewno potrzebuję kolejnego miksera, wentylatora czy butów. Przedmioty nieużywane oddaję, a zniszczone – odnawiam albo wyrzucam. Tak jest lepiej, prościej i przyjemniej.

Tak prezentują się moje uszczęśliwiacze. A jakie są Twoje?

2 komentarze

  • Edyta

    Punkt drugi też miałabym na swojej liście, ale w nieco innej formie. Kawę piję zwykle tylko w weekendy, Mąż wtedy ją robi. Siadam z kubkiem kawy i celebruję te 20 minut z kubkiem w ręce i to zawsze taka chwila ogromnego relaksu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.