Czy Twój organizm ma do Ciebie pretensje?

Pracujesz na trzy etaty. Praca, praca i jeszcze dom. Odpoczywasz w biegu, niezdrowo się odżywiasz, nałogowo pijesz kawę, a od czasu do czasu pozwalasz sobie na fast food’a czy alkohol. Organizm musi więc szwankować.  Czego innego się spodziewałaś? 

Czy aby na pewno nie przesadzasz z pracą?

 

Są conajmiej dwa powody dla których możesz przesadzać z pracą:

a) musisz pracować więcej, żeby żyć

b) tak bardzo kochasz swoją pracę, że ani myślisz zrobić sobie wolne (to ja! więcej o mojej pracy przeczytasz tutaj)

I chociaż w tym pierwszym przypadku, pobudki są całkiem uzasadnione, każdy z tych wariantów, pewnego dnia wyprowadzi cię na manowce.

 

Dalajlama zapytany o to, co go najbardziej zadziwia w ludzkości odpowiedział:

 

Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak na prawdę nie żyjąc.

 

Mam tendencję do przepracowywania się. Za bardzo lubię moją pracę, w której wydaje mi się, że odpoczywam. No właśnie, wydaje się. A prawda jest taka, że mimo stanu totalnego flow, mój organizm pracuje na najwyższych obrotach i po tak dużym wysiłku (mimo, że jest to wysiłek przyjemny) zostaje wyczerpany totalnie. Zawsze wówczas mam migrenę albo łapię jakąś infekcję. Jeżeli w porę zareaguję, mogę jeszcze sytuację uratować. Niestety, zdarzało mi się bagatelizować pierwsze objawy, co uziemiło mnie w łóżku na dłużej.

 

Wniosek z tego płynie taki, że im więcej pracujesz, tym bardziej później będziesz musiał odpocząć. Jak nie z własnej woli, to zostaniesz uziemiony. To taki szlaban od twojego organizmu, który przecież wie lepiej.

 

Czy aby na pewno dobrze się odżywiasz?

 

Kolejna sporna kwestia. Mogłabym zapierać się rękami i nogami, że odżywiam się zdrowo. Nie jem przecież prawie w ogóle mięsa, słodycze odstawiłam już dawno temu, a napoje słodkie i gazowane niespecjalnie mi smakują. A jednak zdarza mi się podjadać. U cioci na imieninach, albo jak mąż zamówi. Bo szkoda, żeby ta aromatyczna pizza się zmarnowała. Przecież zjem tylko kawałeczek…

Jestem zdania, że zdrowie nie uznaje kompromisów. Zwłaszcza jeżeli nie masz silnej woli, a jedno ustępstwo toruje drogę następnemu. Bo skoro zjadłaś ten kawałek pizzy i żyjesz to czemu nie zjeść drugiego?

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że jeżeli odstawisz te wszystkie „świństwa” tak na 100 proc. to nawet na chwilę nie będziesz chciała do nich wrócić. Nie będą ani ładnie pachnieć ani dobrze smakować. Pizza będzie nieapetycznie ociekać tłuszczem, a lody na patyku okażą się lepkie od cukru. Wiem, bo miałam taki 2-miesięczny detoks. Wystarczy jednak jakaś zgubna okazja, aby wrócić do starych nawyków. Urodziny przyjaciela, impreza do 4 nad ranem albo tłusty czwartek. Wciąż się tego uczę, aby nie ustępować i nie robić sobie cheat day. Długa droga przede mną…

A nie ma nic lepszego, co możesz zrobić dla swojego organizmu niż zdrowe odżywianie. Nawet aktywność fizyczna nie jest moim zdaniem aż tak ważna. Jesteś tym co jesz. Zjesz kebaba = wyglądasz i czujesz się jak kebab. Taka prawda 🙂

 

Twoje pożywienie decyduje o stanie Twojego umysłu  i o tym kim naprawdę jesteś –  dr Watson.

 

Dlatego na tej stronie nigdy nie będę promować niezdrowej żywności, chociaż samej oczywiście zdarza mi się po nią okazjonalnie sięgnąć. Nie widzę jednak powodu, aby szerzyć tę ideę w świat.

 

Czy aby na pewno odpoczywasz?

 

Mój naczelny problem. Odpoczynek. Niby proste, a jakże niekiedy nieosiągalne. Napisałam o tym jakiś czas temu post na fanpage’u:

 

Czy Tobie też zdarza się zapominać o odpoczynku? Bo trzeba zrobić to, tamto i jeszcze miliard innych rzeczy? Kiedy wszystkie obowiązki próbują zwrócić na siebie uwagę, przekrzykując się nawzajem „wybierz mnie! wybierz mnie!” warto im powiedzieć – „spokojnie, tu jest lista, wchodzimy pojedynczo”. Czasami trzeba im zamknąć przed nosem drzwi. Chociaż na momencik… Kochani, nie zapominajmy o odpoczynku, bo prędzej czy później, odpoczynek upomni się o nas, fundując nam jakiegoś wirusa czy problemy z kręgosłupem –  Happy Lifestyle

 

No właśnie, o mnie organizm regularnie się upomina. Gdy przeciągam strunę i zapominam o regularnym odpoczywaniu, łapię albo infekcję, albo migrenę, albo ogromny spadek nastroju. Zawsze jest to dla mnie sygnał alarmowy, żeby wyłączyć komputer, odłożyć telefon i zwyczajnie odpocząć. Stanem idealnym byłoby do tergo spadku odporności nie doprowadzać. Ja się tego ciągle uczę.


Umiar w pracy, odżywianie i odpoczynek. To moim zdaniem najlepsze co możesz zafundować swojemu organizmowi. Jeżeli do tego dodamy lekki ruch każdego dnia (chociażby 20 minut spaceru) to na pewno poczujemy się lepiej. A jak jest u Ciebie? Dbasz o siebie, czy masz w tej kwestii sporo do nadrobienia? Będzie mi miło, jeżeli podzielisz się swoją opinią w komentarzu 🙂


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.