Jak odzyskać radość życia?

Kochani, nie jestem ani psychologiem, ani tym bardziej wyrocznią. Na własnym przykładzie wiem jednak, jak z radosnego człowieka można stać się smutasem, którego nie cieszy prawie nic. Miałam taki okres, krótko po ukończeniu studiów, gdy sens mi się zagubił, nie wiedziałam w jakim kierunku iść, a zderzenie z rzeczywistością było brutalne. Dość szybko jednak stanęłam na nogi, bo mam duszę wojownika. Gdy tylko zorientowałam się, że coś w moim życiu nie gra, chwyciłam po odpowiednie książki oraz filmy i powoli zaczęłam rozumieć, dlaczego radość mi uciekła. Poniżej kilka sprawdzonych sposobów, które mi pomogły. Może pomogą również Tobie?

1. Wyjdź z domu

Kiedy człowieka dopadają kłopoty, najchętniej zaszyłby się w domu. Mam dokładnie tak samo. To błędne koło. Dzisiaj już wiem, że kilkudniowy spadek formy trzeba przerwać, wychodząc gdziekolwiek. Czasami w samotności, czasami z innymi ludźmi. Byle do, a nie z dala od świata. Nie twierdzę przy tym, że dom jest złym miejscem, aby pobyć samemu ze sobą. Wręcz przeciwnie – kocham siedzieć we własnym domu, z kubkiem herbaty i Netflix’em. Wszystko musi mieć jednak złoty umiar. Ludzie są nam potrzebni do szczęścia. W różnych częstotliwościach. Ekstrawertycy będą potrzebowali częstszych kontaktów, introwertycy rzadszych. Nie wierzę jednak w pełne odosobnienie. Chyba, że jesteś buddyjskim mnichem i trenujesz sztukę medytacji albo wybrałeś życie pustelnika-samotnika. To są wybory, których na tym etapie mojego życia nie rozumiem, ale wierzę, że mają sens.

2. Odśwież/znajdź pasje

To zabawne, że najczęściej o swoich pasjach zapominamy wtedy, gdy zaczynamy być w związku. Związku, który miał nas dopełnić, a z biegiem czasu zaczyna nas zjadać. Kiedy cząsteczka A spotyka się z cząsteczką B, dążą do tego, żeby stać się cząsteczką C. A to cząsteczkom nigdy nie wychodzi na dobre. Mam wrażenie, że zwłaszcza kobiety próbują tę męską cząsteczkę podporządkować (chociaż zdarzają się wyjątki). Tak jakby utworzenie cząsteczki C miało zapewnić im spokój i bezpieczeństwo na wieki. W konsekwencji – zabierają i sobie i mężczyznom radość życia, która mieli przed związkiem. Oczywiście, powodów dla których porzuciłeś/aś swoje pasje może być więcej – dziecko, kontuzja, trudna sytuacja materialna itp. Każdy przypadek jest indywidualny, ale jeżeli jest chociażby cień szansy, żeby wrócić do swoich pasji, zawsze warto to zrobić.

Nigdy nie miałeś/aś pasji? Szukaj. Nie musisz od razu trafić na właściwy trop. Wystarczy, że odnajdziesz coś, co pochłonie Ciebie na godzinę lub dwie w tygodniu. To już całkiem nieźle. Jest tyle możliwości wokół. Ostatnio przyjrzałam się ofercie bezpłatnych warsztatów w mojej miejscowości. Znalazłam: plastyczne, z improwizacji, rzeźbiarskie, z garncarstwa, teatralne, wokalne, jogę, miłośników kina. Nie szukałam jakoś specjalnie. Pewnie gdybym zagłębiła się w temat, znalazłabym więcej. O warsztatach płatnych nie będę nawet wspominać.

3. Przyjrzyj się otoczeniu

Z kim się zadajesz, takim się stajesz – nie raz słyszałam to zdanie w szkole podstawowej. Rany, ile w tym było prawdy. Przyjrzyj się swojemu otoczeniu, jak bardzo jesteście do siebie podobni. Nie widzisz tego? To przyjrzyj się jakiejś innej paczce, do której nie należysz. Zazwyczaj to grono osób, o podobnym sposobie myślenia, podobnej wrażliwości, temperamencie czy poczuciu humoru. Ba! Czasami nawet wyglądają podobnie, chociaż są przecież zupełnie różni. Nie wiem jak to działa, ale to działa! Dlatego, jeżeli w Twojej paczce są same smutasy to ciężko, żebyś od nich odstawał. Albo wprowadzisz do ich życia odrobinę radości albo zgnuśniejecie wszyscy razem. A wtedy jedyna słuszna opcja jaka mi się nasuwa to – run, Forrest, run!

4. Zbadaj się

Jak odczuwać pełną radość życia, kiedy ciało choruje? Można się uśmiechać, a nawet śmiać pełną piersią, ale wewnątrz będziemy smutni. Dlatego zawsze i wszędzie zachęcam do regularnych badań. Morfologia krwi, poziomy hormonów, glukoza, ciśnienie, mammografia, cytologia – to są podstawy, które trzeba wykonywać profilaktycznie. Może okazać się, że nasz spadek nastroju był wywołany podwyższonym cukrem we krwi. Kiedy zniwelujemy problem, odzyskamy spokój. Innym razem, uda nam się zapobiec większej tragedii. Regularne badania to jeden z kluczy do zdrowego i szczęśliwego życia. Dawno nie byłeś/aś na badaniach? To marsz do lekarza!

5. Zadbaj o ciało

Aktywność fizyczna jest bardzo ważna. Nie mówię tu o wyczynowym uprawianiu sportu, ale chociażby o zwykłych spacerach. 30 minut dziennie wystarczy, aby cieszyć się dobrym zdrowiem.

6. Zadbaj o ducha

Często dbamy o ciała, zapominając o tym, żeby pielęgnować ducha. Nie namawiam nikogo do nagłej zmiany swojego życia, ale warto w coś/kogoś wierzyć. To nadaje naszemu życiu sens. Dbanie o ducha to nie tylko wiara, ale także – czytanie książek, słuchanie muzyki, uprawianie jogi, słuchanie szumu wiatru.

7. Wysypiaj się

Największe spadki nastroju odnotowuję wtedy, gdy jestem niewyspana. Można zarwać jedną lub dwie noce, gdy wymaga tego sytuacja, ale permanentne niewysypianie się prowadzi do nerwicy albo depresji. Nie wspominając już o przeróżnych chorobach. Gdy zarywam kilka nocek z rzędu, niemal pewne jest, że załapię jakąś infekcję. Bo niby jak organizm ma wytwarzać swoją naturalną odporność, gdy nie dajemy mu szansy na regenerację?

8. Daj sobie czas

Nic na siłę, okej? To nie tak, że dzisiaj postanowisz – będę nad sobą pracować, a jutro będziesz tryskać pozytywnym nastawieniem. Cierpliwość to podstawa. Krok za krokiem. Powoli do celu. Chociaż gdyby zacytować jednego z moich ulubionych tajemniczych gości – nie ma drogi do szczęścia, to szczęście jest drogą. Proces wychodzenia na prostą jest równie fascynujący, jak sam finał. W moim przypadku było to odkrywanie siebie na nowo.

9. Idź do specjalisty

Psychoterapia to nic złego. Korzystają z niej wielcy tego świata 🙂 I malutcy też korzystają. Czasami chodzi tylko o to, aby się wygadać. Innym razem możesz potrzebować bardziej sprecyzowanego leczenia. Nie dowiesz się, dopóki nie skorzystasz. I naprawdę nie ma co się tajniaczyć, wstydzić, oblewać rumieńcem. Jak trwoga to do psychologa! 🙂

10.Test ołówka

Jakkolwiek to nie zabrzmi – weź pierwszy lepszy ołówek i wsadź go sobie… w zęby 🙂 Tak, żeby jeden koniec znajdował się po prawej stronie twojej twarzy, a drugi po lewej. Zagryź go mocno i wyszczerz się. Uśmiechasz się, brawo! Wiem, że to uśmiech wymuszony, ale lepszy taki niż żaden. Twój mózg właśnie otrzymał informację, że się cieszysz. Zjawisko nazywa się hipotezą mimicznego sprzężenia zwrotnego i w wolnym tłumaczeniu oznacza mniej więcej tyle, że nasza mimika może znacząco wpływać na odczuwane emocje.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.