Uwierz, że będzie dobrze, a będzie! To działa!

Wierzę w to! Serio w to wierzę! Nie dlatego, że przeczytałam o tym w książkach (chociaż przeczytałam ich tysiące), ale dlatego, że sprawdza się to w moim życiu. Właśnie teraz!

Wiem, że to brzmi jak science fiction. Że myśli tworzą naszą rzeczywistość, że myśląc pozytywnie, przyciągasz dobro, a myśląc negatywnie – przyciągasz zło. A jednak!

To naturalne jak picie kawy z kubka, a nie z talerza!

To jest tak oczywiste jak wybór pomiędzy łyżką, a widelcem, gdy musisz zjeść zupę pomidorową. Wybierasz łyżkę, bo tak zostałeś nauczony i wiesz, że tak będzie po prostu łatwiej. Z myślami jest podobnie. Szkoda, że nikt w dzieciństwie nas nie nauczył, że mamy zdolność przyciągania.

Nie mam na myśli przyciągania na zasadzie życzeniowym. Pewnie, że chciałabym wygrać milion albo wyjechać w luksusową podróż dookoła świata. Według niektórych książek powinnam codziennie te myśli wizualizować w głowie, aż pewnego dnia…

Nie, w takie przyciąganie nie wierzę. Wierzę natomiast w ciężką pracę, która przybliża nas do realizacji marzeń. Wierzę, że jeżeli wyznaczymy sobie konkretny cel, zrobimy wszystko, żeby go osiągnąć. Będziemy dostrzegać nadarzające się okazje i mówić „tak”.

Wierzę, że myśląc pozytywnie, widzimy świat inaczej. Lepiej. W kolorowych barwach. Jesteśmy bardziej otwarci, nawiązujemy lepsze relacje, przyciągamy ludzi podobnych do siebie. I dobra energia mnoży się przez każdą napotkaną osobę.

I analogicznie – myśląc negatywnie, roztaczamy wokół negatywną energię. Negujemy wszystkie nadarzające się okazję, albo ich w ogóle nie dostrzegamy. A, że swój ciągnie do swego, przyciągamy do siebie ludzi z podobną energią. Ciężko zdziałać coś w pojedynkę, a co dopiero w grupie ludzi myślących, że świat jest zły…

Myślę, że to jest naturalne, tylko o tym nie wiemy, bo nie uczą tego w szkołach (wielka szkoda!). Od kiedy odkryłam moc pozytywnego myślenia, wszystko w moim życiu układa się lepiej. Biznes, relacje prywatne i towarzyskie. Wiadomo, że czasami mam spadek energetyczny. To jest normalne! Wiem, że muszę przeczekać i zregenerować organizm, a wszystko wróci do normy.

Jak myśleć pozytywnie, gdy ktoś inny ciebie krytykuje?

Nie zawsze tak było. Kiedyś byłam bardzo podatna na energię innych. Gdy ktoś mnie skrytykował, szybko traciłam dobrą passę, łatwo było mnie złamać. Regeneracja trwała znacznie dłużej. Potrafiłam przez kilka dni zastanawiać się, co zrobiłam źle, co mogłam zrobić inaczej. Myślicie, że w tym czasie przytrafiały mi się dobre rzeczy? Pewnie, że nie! Ciężko zdobyć pracę marzeń, gdy zamiast myśleć o swoich mocnych stronach, analizujesz krytykę kogoś, kogo imienia nawet dzisiaj nie pamiętasz.

A spotkałam się z krytyką, oj spotkałam! Kiedyś spotkałam się nawet z mobbingiem, który wyszedł od współpracownicy dużo starszej ode mnie. Ja miałam 22 lata, a ta pani była około sześćdziesiątki. Jako młoda dziewczyna, nie wiedziałam, jak sobie z tym radzić. Pani posuwała się nie tylko do krytyki mojej osoby, ale również do obrażania mnie wśród współpracowników. Rzucała w moją stronę wyzwiska, gdy wyczuła, że używam perfum, donosiła na mnie szefowi, gdy rozmawiałam z koleżanką z pracy  albo potrafiła blokować mi wyjście z biura do domu, siedząc ze swoim laptopem w drzwiach wyjściowych (wiem, że to niewiarygodne, ale to prawda!). Miałam to szczęście, że wszyscy współpracownicy stali po mojej stronie, bo też byli obrażani. Nawet szef odczuł jej silny wpływ, bo próbowała mobingować również jego! Co przeżyłam to moje. Kiedyś szukałam winy w sobie, a tej pani szczerze nienawidziłam. Dzisiaj już wiem, że ta kobieta musiała być bardzo nieszczęśliwa i już dawno jej wybaczyłam.

Tamten czas był dość ciężki w moim życiu, bo zamiast skupić się na realizacji kolejnych marzeń (byłam w wieku, gdy marzenia powinno odhaczać się jedno po drugim), skupiłam się na analizie krytyki kobiety, która najwyraźniej czerpała radość z obrażania innych. Dobrze, że trwało to niecały rok, a ja szybko odżyłam. Wróciła mi dobra energia i zaczęłam realizować cele, krok po kroku.

Dzisiaj kryty mnie boli, ale na krótko. To jest jak impuls, który razi prądem. Przez chwilę będę markotna, ale po 5 minutach mi przejdzie. Może to kwestia wieku i bagażu doświadczeń, a może mojej metody, którą opanowałam do perfekcji.

  1. Po pierwsze – daj sobie chwilę 

    No cóż, nie potrafię ochłonąć w sekundę. Pozwalam sobie, aby przez te kilka minut mieć gorszy nastrój. Nic na siłę. Wiem, że to przejdzie.

  2. Po drugie – zastanów się, czy krytykant miał rację

    Bo może miał? Nie bądźmy bezkrytyczni. Może na serio wykonaliśmy swoją robotę źle? Albo chlapnęliśmy jakąś głupotę? Może zraniliśmy innych? Jeżeli tak, przyznaj to przed sobą. Jeżeli jest taka potrzeba – przeproś. Jeżeli nie – uznaj, że krytyka krytykanta była tylko próbą podbudowania swojego nastroju twoim kosztem. Tak się zdarza, zwłaszcza, gdy trafiłeś na toksyczną osobę.

  3. Po trzecie – zapomnij, skup się na czymś innym i rób swoje

    Najważniejsze, aby nie mielić negatywnych emocji w głowie. Bo można je mielić i 2 tygodnie. Szkoda twojego czasu. Po prostu odpuść. Ja zawsze w takich momentach mówię do siebie – okej, to teraz wracam. Nie zawsze jest łatwo, ale jak postanowię, że wracam na dobrą wibrację to stopniowo udaje mi się do niej wrócić. Dzisiaj zajmuje mi to jakieś… 3 minuty.

_________________________________________________________________________________________

Wierzysz, że myśli mają moc przyciągania? Jaki masz sposób na radzenie sobie z krytyką i obniżonym nastrojem? Podziel się swoją opinią w komentarzu, będzie mi bardzo miło! 🙂

_________________________________________________________________________________________

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.